foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

W ubiegłą niedzielę 19 marca mieliśmy okazje zmierzyć się z dystansem ponad 21 kilometrów podczas drugiej edycji Onico Gdynia Półmaraton. W zawodach wzięło udział ponad 6 tys. zawodników pochodzących z ponad 30 państw. Oprócz reprezentantów z Polski, których było oczywiście najwięcej, w zmaganiach wzięli udział również biegacze z Ukrainy, Niemiec, Rosji, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Holandii czy Maroka. Nie zabrakło oczywiście absolutnych faworytów, czyli obywateli Kenii i Etiopii. Udział w Gdyni był jednym z najważniejszych w wiosennym kalendarzu startowym Grupy Malbork. To nie tylko zwieńczenie zimowych treningów, ale doskonały sprawdzian formy przed zbliżającym się maratonem w Gdańsku.

Warunki pogodowe, jakimi przywitała nas Gdynia można określić, jako dość wymagające. Z samego rana padał deszcz ze śniegiem, temperatura oscylowała w granicach 3 stopni Celsjusza i było wyjątkowo wietrznie. Trudne warunki kończącej się zimy nie przeszkodziły w pobiciu organizacyjnego rekordu frekwencji. Na starcie półmaratonu pojawiło się ponad 2000 zawodników więcej niż w ubiegłym roku. Oznacza to, że Gdyńska "połówka" na dziś jest największą imprezą tego typu na Pomorzu.

 

Organizatorzy doskonale poradzili sobie z taką masa biegaczy. Zawodnicy zostali podzieleni na liczące po kilkaset osób grupy, które startowały w kilkuminutowych odstępach. Pierwsza fala wyruszyła punktualnie o godz. 10, a ostatnia niecałe pół godziny później. Nie było tłoku tak, że każdy mógł powalczyć o jak najlepszy wynik.

Trasa półmaratonu podobnie jak w ubiegłym roku wiodła ulicami w centrum Gdyni. W porównaniu z ubiegłoroczną była zdecydowanie szybsza, zmniejszona została liczba podbiegów i zbiegów. Suma przewyższeń wyniosła dokładnie 132 metry. Najniższy punkt znajdował się na wysokości 1 m n.p.m., a najwyższy 51 m n.p.m. Tradycyjnie jednym z najtrudniejszych elementów był podbieg na ulicy Świętojańskiej, do pokonania dwukrotnie, na samym początku biegu i w kluczowym, kryzysowym momencie, czyli 17-18 kilometrze. Długie odkryte odcinki raz z wiatrem raz pod wiatr były nie lada wyzwaniem dla biegaczy. Teoretycznie każdy warunki pogodowe miał te same i tylko forma, z jaka przyszło stanąć na starcie weryfikowała te wszystkie niedogodności.

W tym dniu na trasie półmaratonu Grupę Malbork i rodzime miasto reprezentowali Agata Barnaś, Maciej Frankiewicz, Maciej Wiśniewski, Adam Remlajn i Ryszard Huzar. W wyniku kontuzji z biegu musiał zrezygnować Arek Dylert i Jacek Kmieć, doskonale jednak sprawdzili się w koli kibiców i wsparcia podczas zawodów. Wraz z innymi członkami Grupy Moniką Kosianowską, Barbarą Sosną, Krzysztofem Barnasiem gorąco dopingowali walczących z czasem i zmęczeniem biegaczy.  To był dobry dzień, mimo wszystkich utrudnień pogodowych dobry start zaliczył Maciej Wiśniewski, nową "życiówką" może pochwalić się Agata Barnaś Ryszard Huzar i Adam Remlajn a Maciej Frankiewicz ponownie wcielił się w rolę "zająca.

Onico Gdynia Półmaraton - 19-03-2017 - Gdynia (21.095 km)
Lp Imię i Nazwisko Miejsce w Open Czas netto Miejsce w kategorii
1 Agata Barnaś 1015/5895 01:38:05 (rż) 31 (K-30)
2 Maciej Frankiewicz 1016/5895 01:38:06 295 (M-40)
3 Maciej Wiśniewski 1387/5895 01:41:14 413 (M-40)
4 Adam Remlajn 3643/5895 01:56:41 (rż) 1047 (M-40)
5 Ryszard Huzar 3872/5895 01:58:02 (rż) 1081 (M-40)

Ciekawostką, o której warto wspomnieć, jest to, że gdyński półmaraton pretenduje, jako oficjalny kandydat Polski do organizacji Mistrzostw Świata w tejże dyscyplinie w 2020 roku. Taką decyzję podjął w połowie listopada ubiegłego roku Zarząd Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Dzień zakończył się tradycyjnie integracją w pobliskiej restauracji Flauta. Tam na spokojnie mogliśmy sobie obgadać przebieg zawodów, wrażenia z trasy zarówno od strony zawodników jak i kibiców. Dobra pizza i browarek to najlepsza nagroda za wysiłek włożony w zawody. Oby więcej takich fajnych akcji w tym sezonie, który tak naprawdę dopiero się rozkręca.

RUN 4 FUN GM :). ZA DWA TYGODNIE ZNÓW WRÓCIMY ... TYM RAZEM NA GÓRSKIE BIEGANIE !!!

 

 

Swoimi wrażeniami z ONICO Gdynia Półmaraton podzieliła również posiadaczka nowej życiówki Agata Barnaś, jak bieg wyglądał z jej perspektywy....

Niedziela 19.03.2017 godzina 10.00 ONICO Półmaraton Gdynia. Debiut w półmaratonie miał miejsce w październiku ubiegłego roku podczas AmberExpo Półmaraton Gdańsk. Od tego dnia wszystko się zaczęło. Decyzja o kolejnym starcie zapadła bardzo szybko, bo po okresie roztrenowania już na początku stycznia tego roku zapisałam się na Półmaraton Onico Gdynia.

Dystans, jak dla mnie bardzo wymagający nie tylko pod względem przygotowania fizycznego, ale też psychicznego. Konkretne treningi pod start zaczęły się od połowy stycznia. Poranki z Grupą Malbork mobilizowały do wspólnych dłuższych wybiegań a wieczorne treningi na stadionie były mocniejszymi akcentami przygotowań. Z góry dziękuję mężowi za wyrozumiałość a chłopakom z GM za wciągnięcie mnie w swoje treningi i cierpliwość w czekaniu na moje przybycie (tytuł gwiazdeczki nie był wcale uszczypliwy :) ).

Do rzeczy: START 6.00 pobudka po spokojnej nocy (czyt. dzieci u dziadków), śniadanko bogate w węglowodany i wyjazd na zbiórkę z resztą członków GM, sympatyków i przyjaciół GM. Punktualnie o 7:00 wyruszyliśmy z Malborka w kierunku Gdyni. Pogoda nie rozpieszczała, wręcz zniechęcała do wytknięcia nosa z busa. Po drodze śnieg, deszcz, słońce i Adam, który pocieszał wszystkich, zarówno pesymistów i "optymistów". Około 9:00 jesteśmy już na miejscu. Skwer Kościuszki - niesamowicie wiało, pogoda nadal odbiegała od oczekiwanej. Na szczęście na sam start (o godz..10:00) wszystko wróciło do normy. Pogoda się ustabilizowała.

Ustawiliśmy się zgodnie z przydzielonym numerem w strefie startowej A2 ... 3...2...1 strzał startera i ruszyliśmy. W tym dniu moim "osobistym zającem" był Maciej Frankiewicz. Zawsze mobilizujący i dodający power'a na ostatnich kilometrach, kiedy już człowiek zaczyna biec sercem a nie nogami! 19 kilometr właśnie należał do odcinka kryzysowego, bo głowa i serce chciały przyspieszyć a nogi odmawiały współpracy. I ten dreszczyk emocji w czasie podbiegu na ulicę Świętojańską raczej nie dodawał mi sił a dekoncentrował. Tu chyba byłam wyjątkiem, bo kibice rewelacyjnie się zorganizowali a mnie to zwyczajnie rozpraszało.

Trasa dobrze oznakowana, strefy kibiców super przemyślane, punkty nawodnienia w miarę przygotowane no i medal mecie - świetny pomysł. Bieg oceniam na 5. Maciej wykonał dobrą robotę i pociągnął mnie w tym najgorszym momencie za tzw. " fraki". Mimo, że nogi mówiły już dość to wsparcie, równe tempo i doping Franka dodawały sił!!! No i finał taki, że udało się dzięki wszystkim składowym zakończyć bieg z czasem 1:38:05.

Nie ukrywam, że zakładany czas został mocno podkręcony już od pierwszych kilometrów i zamiast oscylować w okolicach 4:44/km utrzymywał się w granicach 4:37-4:40. Co dodawało sił i wiary, że uda się złamać zakładany czas 1:40. Nie bez kozery słowo "udało się" powtarzane jest tu kilkukrotnie bowiem od kilku tygodni borykam się infekcjami tuż przed każdym startem. Oczywiście przed półmaratonem nie było inaczej. Wiele tygodni przygotowań i znowu stan zapalny górnych dróg oddechowych.

Podsumowując, wyjazd zaliczam do bardzo udanych!!! Masę śmiechu i pozytywnej energii. Dziękuję całej ekipie za wspólnie spędzony czas, wszystkim jeszcze raz gratuluję życiówek i życzę kolejnych sukcesów w nowym sezonie biegowym 2017roku. A naszym kibicom przesyłam WIELKIE DZIĘKUJĘ za doping na trasie i moc energii jaką nam wysłali !!! Good Job !!!?

Z pozdrowieniami Agata Barnaś

 

foto w artykule autorstwa: Jacek Kmieć, Maciej Frankiewicz, Agata Masiulaniec -"Biegowy Świat"

INFO - Pliki Cookies

UWAGA! Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem