foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

 

Warszawski wyjazd na Półmaraton z Grupą Malbork to naprawdę ciekawe przeżycie. Najlepiej słowa te obrazuje opinia Naszego kolegi z Tczewa w drodze powrotnej. Nigdy nie zapomnę tego wyjazdu, ale po kolei...

Piątek:

Po czwartkowych ustaleniach na forum klubu wszystko było teoretycznie....no właśnie, tylko teoretycznie dopięte na ostatni guzik. Jednak niespodzianki zdarzają się, a ekipie zakręconych pozytywnie biegaczy chyba zdecydowanie częściej niż innym. Posłuszeństwa odmówiła "astra WRC", i trzeba było kombinować z transportem. Wieczorne ustalenia przyniosły kompromis pomiędzy transportem kolejowym i drogowym... Ruszamy do Warszawy koleinami polskich dróg BMW z oznaczeniem DJ Phazer :)

 

Sobota:


Wyjazd o 9 z groszami z pod malborskiego marketu w którym to dokupiliśmy brakujące wyposażenie, i zabraliśmy czekającego na Nas kolegę z Tczewa Krzysztofa. Odpalenie dwóch nawigacji, łagodnej i "buldoga" miało zapewnić komfort podróży, i najkrótszą z możliwych dróg do Warszawy. Nie obyło się bez kilku mniej lub bardziej planowanych postoi, na jednym z nich otrzymaliśmy info od  Koleżanki Ani vel. Toli Maluszek że Sztafeta Maratonypolskie.PL team, w której pobiegły Nasze koleżanki i w zastępstwie  Piotr vel. Suchy,  zajęła 76 miejsce na ponad 230 wszystkich sztafet.

Gdyby dziewczyny miały komplet zawodniczek, wygrały by klasyfikację sztafet żeńskich, gratulacje wielkie w tym miejscu dla całej sztafetowej ekipy. Po pokonaniu ok. 300 km i zapisywaniu puent co ciekawszych dyskusji na facebooka zameldowaliśmy się w Centrum Olimpijskim na Biurze zawodów. Upłynęło dobrych kilku minut zanim  zorientowaliśmy się, iż nazwiska na wielkim banerze są ułożone w kolejności alfabetycznej, po ich odnalezieniu udaliśmy się po odbiór pakietów startowych. Kolejne kroki skierowaliśmy na targi Expo, w poszukiwaniu stoiska firmy Ergosport i kolegi Przemka, z którym współpracujemy przy realizacji naszych nowych koszulek Grupy Malbork.


Po załatwieniu formalności związanych z domówieniem i wymianą na mniejszą jednej z koszulek, udaliśmy się na inne stoiska. Naszym bystrym tego dnia oczom nie umknęła promocja na Asicsa i Mizuno... No i stało się, obarczeni kolejnymi kartonami udaliśmy się w drogę do Wiolki i Darka, którzy zaproponowali nam nocleg u siebie.

Kiedy przybyliśmy do Naszych Przyjaciół zostaliśmy dosłownie powaleni na kolana... nawet elita jutrzejszego biegu nie miała takiej gościny... rissoto z kurczakiem, strogonow i makaron z sosami to tylko jedne ze specjałów Wioletty i Ani.


Wieczór upłynął nam na pogawędkach okołobiegowych i rozwiązywaniu zadań logicznych. Furorę zrobiły puzzle T - a Phaser i tak nie skumał do końca o co chodzi...


Ustaliliśmy plan pobudki, przygotowaliśmy stroje i harmonogramu na dzień jutrzejszy a następnie udaliśmy się na spoczynek. Trudności z zaśnięciem nie miał nikt i odpłynęliśmy szybciutko...

Niedziela:

Poranek to oczywiście śniadanie, i kolejny ukłon w stronę kunsztu kulinarnego naszych gospodarzy. Po posiłku zabraliśmy się za ostatnie przygotowania i o 8:00 ruszyliśmy na dwa auta w stronę Placu Zamkowego.


Rozgrzewka przed startem była krótka z kilku powodów....


Wspólne grupowe zdjęcia i odwiedzenie zielonych domków to podstawa przed biegiem.  Po wejście w swoje strefy udzieli się nam niesamowity klimat prawie pięciotysięcznego kolorowego tłumu. Ruszyliśmy punktualnie o 10:00, każdy z zamiarem dobrego i przyjemnego biegu. Trasa dobrze oznakowana, zabezpieczona i wyposażona w punkty odżywiana, podobnie jak doping kibiców zachęcała niektórych do przyciśnięcia tempa. Szczególne wrażenie wywierał chór w tunelu, niesamowity i piękny efekt.


Pogoda dopisała, mimo znacznego chłodu z rana, na trasie warunki były wręcz idealne do biegania. Na mecie czekały na wszystkich piękne medale, napoje regeneracyjne i masaż. Nie obyło się również bez pamiątkowych zdjęć i spotkań z Przyjaciółmi. Po ochłonięciu udaliśmy się w drogę do domku naszych gospodarzy. Przygotowany kurczaczek i makaron smakował doskonale.


Gościna u naszych Przyjaciół dobiegała pomału końca przed nami 300 km drogi powrotnej, żal nam było strasznie odjeżdżać... Ale mus to mus no i obiecali przyjechać na nocny bieg świętojański do Nas. Droga powrotna upłynęła na wesołych dyskusjach, spontanicznych postojach na stacjach CPN i uzupełnianiu płynów. Około 22:00 zameldowaliśmy się w Malborku.

To był świetny wyjazd, każdy z nas i Naszych Przyjaciół osiągnął metę, przybiegając w dobrym samopoczuciu i z uśmiechem na ustach, a o to chodzi uczestnictwie w sportowej rywalizacji i w radości biegania.

Najlepiej wszystko co działo się w ten weekend oddają wsponiane na poczatku słowa Krzyśka - Nigdy nie zapomnę tego wyjazdu... cóż właśnie taka i właśnie po to jest Grupa Malbork.

Ze Sportowym Pozdrowieniem dla Wszystkich - Marek Mróz

INFO - Pliki Cookies

UWAGA! Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem