foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

BO LICZY SIĘ DUCH ZESPOŁU...

Foto. Tina Krawczyńska, Jacek Tuński, Marek Mróz

Odkąd istnieje nasz klub spontaniczne organizowanie się na biegi przychodzi nam wyjątkowo łatwo i przyjemnie. Kwiecień na biegowej mapie Polski jest dość mocno obsadzonym jeśli chodzi o organizowane na różnych dystansach zawody. W tym okresie rozpoczynają się wiosenne maratony i półmaratony, a także biegi na dystansach pięciu i dziesięciu kilometrów. A że we wiosennych biegach z maratonami włącznie z reguły bierzemy systematyczny udział i tym razem nie było inaczej ale po kolei…


Zabawa w nasz biegowy weekend rozpoczęła się od zarzucenia pomysłu utworzenia maratońskiej sztafety ACCREO EKIDEN przez naszego przyjaciela Jacka Krawczyńskiego z Radziejowic. Ideą tego biegu organizowanego przez Fundację Maraton Warszawski jest pokonanie dystansu maratonu, czyli 42 kilometrów i 195 metrów przez zespół złożony z sześciu osób. Jacek do startu namówił również swoją córkę Tinę Krawczyńską, ja również nie zastanawiałem się zbyt długo i wskoczyłem na przyszły pokład naszej biegowej łajby. Kolejną osobą a w zasadzie osobnikiem, który bez chwili wahania zdecydował się pobiec z nami był Przemek Ignaszewski ze Śremu, związany jednak zawodowo z naszym miastem i obecnie reprezentujący nasze barwy. Po decyzji „Ignaca” pozostało nam znaleźć jeszcze dwie osoby aby skompletować nasz sztafetowy zespół.


Kolejny krok był wyjątkowo szybki… poinformowaliśmy mianowicie naszą przyjaciółkę Magdalenę Wolf z Kwidzyna, a właściwie postawiliśmy ją przed faktem dokonanym (choć jeszcze zespół nie był oficjalnie zgłoszony) że biegnie z nami sztafetę Ekiden, została zgłoszona opłacona i w ogóle po prostu nie ma innej opcji i musi tam z nami być choćby nie wiadomo co się działo :P

W sumie to nie spodziewałem się innej reakcji, Magda ucieszyła się ogromnie i zaraz też…. „załatwiła” nam szóstą osobę do składu. Stał się nią nasz biegowy kompan Jacek Tuński z Elbląga. I tak powstał nasz Accreo Ekiden Team pozostało ustalić nazwę naszej paczki, gdyż w sumie reprezentowaliśmy różne kluby i miasta. Jednogłośnie zdecydowaliśmy się na wystartowanie pod szyldem GRUPA MALBORK, a kapitanem naszej ekipy został nie kto inny tylko jej pomysłodawca Jacek Krawczyński, który dokonał wszystkich czynności organizacyjnych związanych z naszym udziałem w sztafecie. Zdecydowaliśmy się również przygotować na ten event specjalne koszulki dla całej biegowej paczki, symbolizujące jedność i ducha naszej drużyny.


Niebawem w biegowy eter rozeszły się informacje o planowanej organizacji w Warszawie drugiego po jesiennym Maratonie Warszawski biegu na królewskim dystansie. Firma ORLEN podjęła się organizacji wielkiej biegowej imprezy ORLEN WARSAW MARATHON i jak okazało się kilkanaście dni później, jej termin przypadał w ten sam dzień co Ekiden. Ten nowy bieg ustanowił nowe standardy w naszym kraju, chwilę pojawiały się ciekawe informacje a organizacja której byliśmy świadkami to naprawdę wielkie przedsięwzięcie i mimo kilku niedociągnięć może byś wzorem do naśladowania. Orlen wprowadził także dwa nowe biegi – bieg na 3,33 km o charakterze charytatywnym otwierający biegowe święto w stolicy i bieg na dystansie 10 km, który był imprezą towarzyszącą maratonu.

Ponieważ ze względów logistycznych naszą sztafetę ustawiliśmy na start w drugiej turze ekip (pierwsza połowa startuje o godzinie 9:00 a druga o 14:00), to w sumie mieliśmy czas „ogarnąć” dyszkę na Orlenie, z czego skwapliwie skorzystaliśmy :) no bo jak się bawić to się bawić…

Do Warszawy na Orlen wybrało się również grono naszych maratończyków. Wiola Jedynak, Krzysztof Barcikowski, Zenon Kaszubowski i Rafał Łakomy vel. Salomon. Cała czwórka spisała się znakomicie, Wiola przygotowująca się do startu w ultramaratonie przebiegła dystans „treningowo” w czasie 4:32:12, zajmując 3092 miejsce w open i 50 w kategorii wiekowej. Krzysztof Barcikowski na mecie zameldował się z doskonałym wynikiem 2:52:48 zajmując 71 miejsce w open i 14 w kategorii wiekowej. Drugi z naszych długodystansowców Zenon Kaszubowski osiągnął czas 3:04:16 i ukończył rywalizację na 203 miejscu w open i 49 w kategorii wiekowej. Największą niespodziankę sprawił nasz "czarny koń" Rafał Łakomy vel. Syn Salomona, poprawiając swój rekord życiowy aż o 40 minut !!! Rafał finiszował w czasie 3:18:49 zajmując 446 miejsce w open i 171 w kategorii wiekowej.

My w czasie maratonu wystartowaliśmy w biegu 10 kilometrów i uzyskaliśmy następujące czasy: Magda Wolf - 48:55, Jacek Tuński - 48:52, Przemek Ignaszewski - 48:56, Jacek Krawczyński - 1:07:08, Marek Mróz - 1:07:08. Przy okazji udało nam się po dopingować na mijankach naszych maratończyków. Po starcie w imprezie orlenu udaliśmy się wszyscy na miejsce naszego głównego startu tego dnia, miasteczka ekidenu umiejscowionego w parku w pobliżu Wybrzeża Gdyńskiego w Warszawie. Po załatwieniu wszystkich spraw organizacyjnych i odprawie kapitanów otrzymaliśmy główny atrybut tego dnia - różową pałeczkę sztafetową, która jak się okazało dodawała nam sił i ducha walki:)

Pierwszy na trasę wyruszył Przemysław Ignaszewski z zadaniem pokonania dystansu 7.2 kilometra, na który składała się mała pętelka i duża pięciokilometrowa główna pętla Ekidenu poprowadzona malowniczym parkiem wśród stawów i alejek. Przemo finiszował z czasem 32:55. Na mecie swojej zmiany każdy z nas otrzymywał medal, który był jedną z sześciu części układanki symbolizującej jedność zespołu i współpracę umożliwiającą osiągnięcie wybranego celu.

Drugą osobą w naszej zabawie byłem ja. W oczekiwaniu w strefie zmian udzieliło mi się napięcie  i emocje startowe, w momencie kiedy odebrałem od Przemka naszą "różową landrynę" ruszyłem do biegu. Zapomniałem nawet o dokuczającej mi trochę tego dnia nodze, odpowiedzialność za wspólny wynik nie pozwalała mi odpuścić tempa i pobiegłem zdecydowanie mocniej niż gdybym biegł sam. Miałem do pokonania dwie pętle składające się na 10 kilometrów biegu, wiedziałem też że w połowie trasy spotkam moją ekidenową paczkę to też dodawało dodatkowej mocy. Wsparcie i emocje jakie towarzyszą mijaniu przyjaciół, którzy serdecznie dopingują a zarazem stanowią integralną część wysiłku są nie do opisania, dla mnie to po prostu magia biegania, które jest moją największą pasją.

Do mety dotarłem w czasie 48:46 po czym przekazałem naszą pałeczkę sztafetową pierwszej z dwóch w naszym teamie pań - Tinie Krawczyńskiej, która także wyruszyła pokonać 10 kilometrów czyli jak ja dwie pętle Ekidenu. Tina przebiegła dystans w czasie 1:07:48, biega od niedawna a zdecydowała się na jeden z dwóch najdłuższych odcinków trasy - Brawo :)

Tina po ukończeniu swojej zmiany przekazała naszą pałeczkę sztafetową kapitanowi naszej ekipy Jackowi Krawczyńskiemu, który wyruszył  na czwartą zmianę ekidenu mając do pokonania 5 kilometrów trasy biegu. Jacek ukończył pętlę biegu z czasem 30:42 po czym przekazał nasz różowy sztafetowy pomiar czasu Jackowi Tuńskiemu. Podczas zmian i w trakcie mijania zawodników zaczęły pojawiać się dodatkowe emocje, biegły już sztafety z kolejnymi numerami ale także zmiany będące na trasie za nami, zaczął udzielać nam się duch sportowej walki.

Zorganizowany naprędce punkt kibicowania naszej ekipy był bardzo wesołym miejscem, w którym oprócz przekazywania wsparcia naszym mogliśmy zażyć słonecznej wiosennej kąpieli.

Po zmianie Jacka Krawczyńskiego i oczekiwaniu na Jacka Tuńskiego zabawa weszła w finałowy etap, otrzymywane na mecie medale systematycznie składaliśmy w tworzącą koło układankę zgodnie z powiedzeniem "Jeden za wszystkich - wszyscy za jednego".

Podczas gdy my już wypoczywaliśmy po swoich biegach Jacek nadal zmagał się ze swoim dystansem, do mety dotarł w czasie 22:04 i przekazał naszą "landrynę" z czipem pomiarowym Magdzie Wolf, która wyruszyła na ostatnią 5 kilometrową zmianę naszej wesołej sztafety.

Oczywiście nie obyło się bez kolejnego złożenia w całość naszych dotychczasowych zdobyczy, czekaliśmy już tylko na ostatni element układanki, medal Magdy.

Nerwowo spoglądając na zegarki oczekiwaliśmy naszej przyjaciółki kiedy pojawiła się na horyzoncie nadchodzących finiszowych zdarzeń zdarliśmy chyba do cna nasze gardła. Magda ukończyła swoją zmianę w czasie 23:47.

Nie mogło zabraknąć ostatniej układankowej fotki medali naszego zespołu, mieliśmy komplet wszyscy ukończyliśmy zabawę w dobrej kondycji i wyśmienitym humorze. Ogółem zajęliśmy 320 miejsce na 462 drużyny startujące w Accreo Ekidenie 2013r, pokonują wspólnymi siłami dystans maratonu w czasie 3h 46min 42sec.

Nie można również nie wspomnieć o niespodziance w formie doskonałego cateringu, który zaserwowali nam Wiola Jedynak i Dariusz Protas.

Jedno jest pewne kiedyś powtórzymy zabawę w sztafetowe pokonywanie maratońskich kilometrów, to doskonała integracja, masa pozytywnych emocji i spontanicznej radości. Dla mnie i moich serdecznych towarzyszy był to wspaniały dzień, który spędziliśmy na wspólnym pokonaniu trudów związanych z naszą sportową pasją, a nie ma nic bardziej pięknego jak wsparcie, radość i uśmiech mijanych na trasie przyjaciół. Dziękuję serdecznie moim kompanom z Accreo Ekidenu - dla mnie to magia - jesteście wielcy. Serdeczności, Marek Mróz.

INFO - Pliki Cookies

UWAGA! Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem