foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

Chytry plan - czyli kilka słów o pierwszym kroku

Pomysł wciągnięcia Izy w świat biegania narodził się dużo wcześniej niż decyzja o wzięciu udziału w 51 Biegu Republiki Ostrowskiej, ale może od początku…

Miesiąc temu wesoły autokar GM i przyjaciół udał się do Berlina celem uczestnictwa w 40 jubileuszowym maratonie. Pośród biegaczy znalazła się również w/w Izabella, która z bieganiem raczej niewiele miała do czynienia , poza kilkoma wymuszonymi treningami. Celem tej wycieczki było zarażenie Izabelli bieganiem, poprzez czynne uczestniczenie w tak wielkiej imprezie biegowej jakim niewątpliwe był maraton berliński. Czy się udało? Nie mnie to oceniać, ale myślę że jesteśmy na dobrej drodze. Uknuty przeze mnie plan przerósł mnie samego. Podczas tego wyjazdu pojawiły się już wstępne „achy” i „ochy” dotyczące klimatu i atmosfery którą wprowadzają biegacze. Uczucia te były przeplatane rozgoryczeniem i żalem, że nigdy nie będzie mogła biegać z powodu swojej choroby…nagle olśnienie, światełko w tunelu pojawia się Pan maratończyk( mało tego ultra maratończyk), który również cierpi na ta samą chorobę . Kilka godzin rozmów o sposobie żywienia, treningu o życiu.. pozwoliło uwierzyć że można i trzeba biegać. Dziękuję Wojtek.

Niespełna dwa tygodnie po maratonie w Berlinie, Iza zakłada obuwie biegowe i wybiera się w teren by pokonać swoje pierwsze, ciężkie dla niej kilometry. Zaczyna się od 2km z drobnym haczykiem i oscyluje w granicach 3km. Po tygodniu biegania otrzymuje emaila informującego mnie, że p. Izabella Niedbała pomyślnie dokonała rejestracji do 51 Biegu Republiki Ostrowskiej na dystansie 10 km. Szok( myślałem, że to ja jestem szalony), niedowierzanie i oczywiście nieskrywana radość z mojej strony. W odpowiedzi przesłałem potwierdzenie swojej rejestracji, innego wyjścia nie miałem…nie chciałem mieć. Do zawodów pozostał tydzień, największy pokonany dystans to 3km, trzeba było się wziąć w garść i sprawdzić się choć raz na nieco dłuższym dystansie. Z racji tego, że mam do czynienia z osobą upartą…przy pierwszym podejściu udało się przebiec ponad 5 km. Już wtedy wiedziałem , że niedzielny sukces jest tylko formalnością.

O samym biegu nie trzeba się zbytnio rozpisywać. Ustawiliśmy się na starcie, ruszyliśmy, przebiegliśmy. Iza ukończyła z rewelacyjnym czasem 1:08:12. Biorąc pod uwagę ilość wcześniejszych treningów a co za tym idzie stopień wytrenowania, jest to niewiarygodnie dobry wynik. Szacunek wielki. Osobiście metę przebiegłem z czasem 00:50:34 po to by zameldować się w punkcie wydawania „izotoników” i wrócić na trasę po Izę.

Jak widać choroba jaką jest cukrzyca nie jest przeszkodą w uprawianiu sportu. Poprzez aktywny tryb życia można w znacznym stopniu poprawić kondycję, samopoczucie, a co najważniejsze stan zdrowia. Gdy się to jeszcze połączy ze zdrowym odżywianiem można liczyć na zdrowe, przepełnione endorfinami chwile. Zarówno Wojtek jak Iza są dla mnie wojownikami, nie poddają się i walczą ze swoimi „słodkościami”. Z tego miejsca polecam wszystkim „nie aktywnym” cukrzykom podjąć próbę zbratania się z sportem – to pomaga.

Bez względu na to czy jesteś zdrowy, czy zmagasz się z jakąś chorobą pamiętaj. „wszyscy zaczynają z tego samego miejsca, czyli od pierwszego kroku”. Pozdrawiam - Przemek.

INFO - Pliki Cookies

UWAGA! Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem