foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

RELACJA Z OBÓZU BIEGOWEGO W TATRACH

      

Foto - Aleksandra Szmigiel

Jesienny obóz Tatra Runing 14-18.11.2012 r., przeszedł do historii...

Jadąc tam, nie miałem pojęcia co na mnie czeka i z czym będę musiał się zmagać. Głowa pełna pytań i obaw - czy sprostam potencjalnym zadaniom, nie pozwalała usiedzieć spokojnie na miejscu. Wróciłem mądrzejszy o szereg nowych doświadczeń, informacji i porad, które z pewnością wprowadzę w życie. Te 5 dni spędzone w sercu polskich Tatr były dla mnie dużą lekcją pokory i walki z własnymi lękami. Nie wiem czy jestem w stanie ubrać w słowa emocje i odczucia, które mi towarzyszyły jednak spróbuję się z Wami nimi podzielić...

Środa:

Już pierwszego dnia doszło do mnie, że nie ma taryfy ulgowej; praca na najwyższych obrotach miała dać sukces w postaci realizacji założeń obozu. Wraz z trenerami udaliśmy się na Stadion Centralnego Ośrodka Sportu na którym swoją formę szlifowała m.in. Justyna Kowalczyk. Na bieżni, wykonaliśmy kilka ćwiczeń i zaprezentowaliśmy Nasze możliwości biegowe a całość treningu została nagrana, by później poddać go szczegółowej analizie.

Po kolacji spotkaliśmy się wszyscy w salce konferencyjnej by obejrzeć nagarnia z przebieżek i omówić technikę biegu każdego z uczestników. Dzięki temu doświadczeniu, mogłem zobaczyć siebie z perspektywy obserwatora a fachowa opinia pozwoliła wyłuskać błędy, popełniane podczas treningu. Analiza nagrania uświadomiła mi, że wiedza teoretyczna którą posiadam w zakresie biegania jest naprawdę minimalna, pokazała również obszary wymagające poprawy po to, by każdy kolejny trening zwiększał moją efektywność.


Czwartek:

Pierwsza wycieczka biegowa doprowadziła Nas na wzniesienie reglowe w Tatrach Zachodnich - Nosal (1206 m n.p.m.). Do tej pory starałem się nie pamiętać faktu, iż mam lęk wysokości – jednak rzeczywistość sama mnie w tym uświadomiła. Zaczęła się wewnętrzna walka z własnymi słabościami i lękami. Jeszcze tego samego dnia nogi zaprowadziły Nas nieco wyżej i wbiegliśmy na Kopieniec Wielki (1328 m n.p.m). Rewelacyjna atmosfera niwelowała zmęczenie fizyczne i powodowała przypływ nowych sił.

Popołudnie minęło Nam na ćwiczeniach na Stadionie COS, natomiast wieczór w towarzystwie dr Jakuba Czaji – dietetyka sportowego. Dowiedzieliśmy się jak mamy jeść, kiedy jeść i przede wszystkim co jeść aby organizm otrzymywał maksymalne wartości odżywcze z dostarczanego mu pokarmu. Głowa zapełniła się cennymi poradami i kolejny dzień obozu dobiegł końca.


Piątek:

Kolejny dzień – kolejne wyzwania, poprzeczka podniosła się jeszcze wyżej. W godzinach porannych wsiedliśmy do przygotowanych dla Nas busów i wyjechaliśmy do Kuźnic. Stamtąd bieg do hotelu na „skróty” - przez Dolinę Kościeliską, Szlakiem nad Reglami i Dolinę Strążyską. Trasa licząca przeszło 17 km, dała się wszystkim we znaki. Pierwsze oznaki zmęczenia i niedociągnięcia treningowe stały się „towarzyszem” biegu. Na szczęście przepiękna panorama Zakopanego i niesamowite widoki sukcesywnie odwracały Naszą uwagę od bolących nóg.


W godzinach popołudniowych - w ramach „rozruchu” udajemy się na wycieczkę biegową po Zakopanem, by później ostro wymęczyć się na sali podczas ćwiczeń wzmacniających. Wieczorem spotkanie z kolejnym trenerem. Tym razem wiedzę przekazywał nam „człowiek wulkan” – Jakub Wiśniewski, który żyje w biegu, dla biegu… wszystko wokół niego jest zabiegane. Kuba radził nam, jak prawidłowo trenować i jakie konsekwencje niesie ze sobą źle dobrany plan treningowy.


Sobota:

Czwarty dzień obozu okazał się  być dla mnie najbardziej wymagający. Mieliśmy przed sobą trasę 20 kilometrowej przeprawy przez Morskie Oko – Świstówkę – Dolinę Pięciu Stawów – Krzyżne – Murowaniec – Kuźnice. Odcinek bardzo wymagający, który jak się szybko okazało - u niejednego z uczestników obozu wywołał skrajne emocje. Zachwyt przeplatał się ze strachem, euforia z przerażeniem a na samym końcu duma ze zmęczeniem.  Jakichkolwiek słów bym nie użył, nie jestem w stanie opisać tego co przeżyłem podczas tej wycieczki biegowej, napiszę tylko, że „kiedy czujemy się najsłabsi, częstokroć okazujemy najwięcej siły”.

W godzinach wieczornych, odbyło się spotkanie z Magdaleną Derezińską – Osiecką - v-ce mistrzynią Świata i wielokrotnie tytułowaną Mistrzynią Polski w skialpinizmie. Magda okazała się być kobietą pełną pozytywnej energii, w 100% poświęconą swojej pasji. W ciągu kilkudziesięciu minut przybliżyła nam dyscyplinę sportu, która tak bardzo ją fascynuje.

Pomimo późnej pory, moje zmęczone nogi zaprowadziły mnie jeszcze na stół masażysty – rehabilitanta. Jarosław Dymek swoją fachową ręką w kilkanaście minut wprowadził mnie w stan relaksu i odciążenia stóp.


Niedziela:

Nadszedł ostatni dzień obozu. Na pożegnanie z Zakopanem odbyliśmy 10 km bieg uliczkami tego pięknego miasteczka, chwila refleksji i przyszedł czas powrotu do domów. Każdemu, kto kiedyś stanie przed dylematem, czy jechać na obóz organizowany przez Tatra Running Team mogę podpowiedzieć bez zastanowienia - TAK.

Co wniósł w moje życie ten tydzień spędzony w Zakopanem ? Przede wszystkim przybliżył mnie do lepszego, zdrowszego, prawidłowego a przede wszystkim rozsądnego biegania. Nabrałem pokory i dystansu do kwestii swoich możliwości biegowych, już teraz wiem, że każdy trening wymaga odpowiedniego przygotowania fizycznego i psychicznego.

Dzięki tym kilku dniom spędzonych w Tatrach, oddaliłem się znacznie od lęku wysokości, który siedział we mnie od lat. Spotkałem tam fantastycznych ludzi, którzy podzielają moją pasję; miałem okazję zwiedzić Tatrzański Park Narodowy i zachłysnąć się urokiem Naszych pięknych gór.


Dzisiaj pozostaje mi podziękować wszystkim uczestnikom i trenerom za wspaniałą atmosferę, przekazaną wiedzę i za wspomnienia, które na zawsze pozostaną w mojej głowie i sercu.

Ze sportowym pozdrowieniem - Przemysław Ignaszewski

INFO - Pliki Cookies

UWAGA! Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem