foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

Dlaczego bieg po "Twierdzy Malbork"? Trzeba wiedzieć, że nasze miasto ma bogatą historię nie tylko związaną z Zamkiem Krzyżackim. Wokół tej wielkiej warowni jest wiele ciekawych miejsc, które warto odwiedzić. Często biegamy nieopodal nawet nie wiedząc i ich istnieniu. Wystarczy troszeczkę zejść ze szlaku a można odnaleźć zabytki pochowane w lasach i na polach wokół miasta. Nie wspomnę już o atrakcjach, jakie serwuje sama przyroda. "Twierdza Malbork" to nie tylko Zamek, to też sieć instalacji obronnych wybudowanych przez zamieszkujących na tych terenach Niemców w XIX i XX w. Cały kompleks schronów, magazynów, fortów i baterii artylerii zamykający pierścień wokół miasta. Na obszarze blisko 20 kilometrów ciągnie się sieć fortyfikacji, które częściej odwiedzane są przez "złomiarzy" niż turystów. Warto to zmienić. Nasza wycieczka biegowa miała udowodnić, że w tych zabytkach istnieje ogromny potencjał poznawczy i warto o nie zadbać, odkryć na nowo i pokazać turystom....

 

...Trochę historii by przybliżyć, czym była Twierdza Malbork (niem. Festung Marienburg.) Usytuowana w łuku Nogatu, około 4 kilometrów od przeprawy przez rzekę. Została wzniesiona przez Prusy w latach 1899-1903 i rozbudowana po wybuchu I wojny światowej. Główną część pierścienia umocnień tworzyło dziesięć niewielkich fortów; każdy z nich składał się z betonowego schronu dla 80-160 żołnierzy (1-2 plutonów piechoty), otoczonego niskim wałem i fosą z zasiekami z drutu kolczastego (w ówczesnej niemieckiej terminologii wojskowej były to tzw. punkty oporu piechoty, Infanterie-Stützpunkte). Oprócz fortów w skład twierdzy wchodziły baterie artyleryjskie złożone z betonowych schronów i ziemnych stanowisk dla armat kalibru 12 i 15 centymetrów; istniało ponadto sześć przewoźnych wieżyczek dla armat kalibru 53 mm (Fahrpanzer) rozmieszczonych parami w kilku miejscach (Fort 4a, Fort 6 oraz punkt oporu "Piaski" przy drodze do Elbląga). Od strony wschodniej stanowiska artyleryjskie były osłaniane przez trzy dzieła piechoty. W trakcie budowy fortyfikacji wykorzystano w celach obronnych naturalne warunki terenowe; twierdzę osłaniał od wschodu pas mokradeł.

Po wybuchu I wojny światowej, w latach 1914-1915, pierścień umocnień twierdzy Malbork został rozbudowany. Powstały wówczas nowe budowle o konstrukcji betonowej: cztery schrony dla piechoty, sześć tradytorów artyleryjskich, cztery schrony amunicyjne i dziewięć schronów dla artylerzystów. Wiele lat później już podczas II wojny światowej twierdze umocniono rowem przeciwpancernym i całą siecią okopów. Pozostałości tych konstrukcji ziemnych można jeszcze odnaleźć wśród pol.Twierdza Malbork stanowiła północny kraniec tzw. Linii Dolnej Wisły, w której skład wchodziły także twierdza Grudziądz, twierdza Toruń i twierdza Chełmno...

...grafika jest linkiem do trasy biegu...

 

TAK TO MIAŁO WYGLĄDAĆ WG PLANU...

1 ETAP TRASY: (patrz mapa) "Zamek ----> las Wielbark", czas na pokonanie odcinka: 01:20H - 01:30H Długość odcinka około 12 km, profil 50% trasy płasko - droga szutrowa /asfalt, 50% ścieżki leśne (Wielbark) + przewyższenia, dodatkowe atrakcje krzaki i pokrzywy :)
START: 10:00 / KONIEC 11:30

Wycieczkę biegową zaczynamy od zbiórki przy kasach Muzeum Zamkowego. Sobota 10 października punktualnie o godzinie 10:00. Pierwszy etap rozpoczynamy od zejścia do fosy przy Wałach von Plauena, biegniemy w kierunku odnowionego mostu kolejowego, potem baszty Maślankowej, dalej bulwarem nad Nogatem w kierunku Wielbarku. Co mamy ciekawego do zobaczenia podczas pierwszych kilometrów: przede wszystkim Zamek w całej okazałości, wały i umocnienia ziemne wokół twierdzy (bastion "Szaniec Szwedzki"), baszty obronne (Baszta Szarysz, Baszta Kęsa i Baszta Maślankowa) , północna brama przedmościa i przyczółki mostowe starej kolei wąskotorowej.

Po przebiegnięciu pod mostem drogowym lecimy w kierunku lasu wielbarskiego. W lesie zatoczymy pętlę. Będzie trochę górek i krzaków do pokonania. Las, mimo że jest umiejscowiony na niewielkim obszarze może dostarczyć sporo emocji, będziemy mieli okazje przeprawić się wąskimi krętymi ścieżkami nieopodal głębokich wąwozów, Do zwiedzenie mamy przede wszystkim ruiny punktu obserwacyjnego, schrony artylerzystów, dwie baterie artylerii oraz forty, dotrzemy również do punktu widokowego, z którego rozciąga się przepiękna panorama Żuław i rzeki Nogat. Pobiegniemy rowem przeciwpancernym i drogą rokadową nieopodal Fortu i Baterii Artylerii nr2, na skraju lasu kończymy Etap 1.

2 ETAP TRASY: (patrz mapa) Wielbark "Poligon" ----> Nowa Wieś/Piaski, czas na pokonanie odcinka: ok 2H Długość odcinka około 14 km, profil w 90% drogi szutrowe, trochę skrótów przez pola, krzaki, pokrzywy w otoczeniu obiektów. teren płaski, lekkie podbiegi
START: +/- 11:30 / KONIEC 13:30

Ten etap rozpoczynamy drogą szutrową (dawna droga rokadowa) w kierunku kopalni piasku, zbaczając z równej trasy po chwili, poprzez dawny teren poligonu na skróty, reliktami okopów i innych nierówności wojskowych wykopanych w ziemi poszukamy schronu piechoty I2 i starej strzelnicy. Kolejny odcinek do pokonania to pole by dotrzeć do Schrony dział Tradytorowch Ze i kolejnych fortów schowanych w leśnych gęstwinach (Fort Piechoty 3A, 3B i 4A). Kawałek dalej brukowanym traktem dotrzemy do Fortu 4B strzegącego linii kolejowej do Grudziądza. Po eksploracji obiektu zejdziemy zboczem i nasypem udamy się do starego wiaduktu. Przed nami kolejny obiekt, tym razem nowoczesny, nad zmodernizowaną trasą kolejową E 65/C-E 65 - przystanek Gronajny.

Kolejne kilometry to znowu drogi szutrowe wśród pól. Na tym etapie postaramy się odnaleźć forty nr 5A i nr 5B (ciekawostka: w związku z wykupem ziemi przez prywatnego właściciela fort 5B jest oczyszczony i doskonale widoczny - warto zobaczyć jak wygląda cała konstrukcja) oraz schron piechoty I4 (ruiny) przy drodze na Dzierzgoń.

Jesteśmy w połowie ETAPU NR 2. WAŻNE ! Nowa Wieś jest kolejnym miejscem gdzie można dokonać wyboru i kontynuować bieg lub wrócić do miasta. Tu też można przyłączyć się do grupy i rozpocząć przygodę. RUSZAMY DALEJ. Wzdłuż ul. Kasztanowej aż do ogrodzenia oddzielającego teren wojskowy. Na tym odcinku większość fortyfikacji jest niedostępna, ponieważ leży na terenie jednostki wojskowej. Można dostrzec zarysy fortyfikacji poprzez płot. Jedynym obiektem dostępnym jest Fort nr 7 na samym końcu ulicy (jest mocno zarośnięty krzakami, na terenie prywatnym - opcjonalne wejście) Po przekroczeniu linii kolejowej "na Elbląg" dobiegamy do dzielnicy Piaski. W tym miejscu kończymy ETAP 2. - Ten etap również kończy przygodę z eksploracją budowli obronnych.

3 ETAP TRASY: (patrz mapa) Piaski ----> Kałdowo / Zamek, czas na pokonanie odcinka: ok 01-1,15H Długość odcinka około 10 km, profil w 80% drogi szutrowe/polne, 20% drogi utwardzone / asfalt. Teren płaski, końcówka droga asfaltowa i chodniki miejskie. START: +/- 13:30 / KONIEC 14:30-15:00

Ten odcinek rozpoczynamy od biegu poboczem drogi nr 22 Malbork-Elbląg w kierunku miasta, po prawej stronie mijamy Punkt Oporu Piechoty Piaski, ostatni obiekt forteczny na trasie naszej wycieczki. Niestety nie odwiedzimy schronu, ponieważ jest zasypany i dość mocno zarośnięty krzakami. Kierujemy się jezdnią skręcamy w prawo i nieopodal stacji GPZ zakładu energetycznego biegniemy na śluzę Rakowiec nad Nogatem. Ciekawostką architektoniczną jest sama śluza wybudowana na początku XX w oraz zespół elektrowni wodnej o mocy 0,54 MW. Mijając zaporę, drogami przy wałach i potem samym wałem pokonujemy kilka kilometrów. Poniżej widać rozlewisko Nogatu oraz elewatory zbożowe po drugiej strony rzeki. Wały są rozkopane tak, że cześć drogi "przetruchtamy" jezdnią przez wioskę Kamienica. Kolejnym fragmentem jest ścieżka polna wijąca się u podnóża starych walów przeciwpowodziowych aż do oczyszczalni ścieków w Kałdowie. Po lewej będziemy mieć doskonały widok na park miejski oraz wyłaniająca się panoramę Zamku Malborskiego. Obiegając zabudowania oczyszczalni ścieków dotrzemy do głównej drogi Malbork - Nowy Dwór. Na horyzoncie widać już imponujący zabytkowy wiadukt kolejowy z XIXw i w jego kierunku skierujemy swe kroki. Na odnowionym peronie Kałdowo można zrobić pamiątkową fotografię, rozciąga się stamtąd niesamowity widok na krzyżacką twierdzę. Jesteśmy już blisko mety, jeszcze tylko kładka nad Nogatem a właściwie most św. Wojciecha i jesteśmy już przy zamku. Nową bramą wracamy na miejsce skąd ruszyliśmy kilka godzin temu. Kończymy wyprawę przy kasach. Teraz tylko piwo w pobliskiej pizzerii … w pełni na to zasłużyliśmy!!! • TWIERDZA MALBORK ZDOBYTA !!!

 

KAŻDY PLAN W TEORI WYGLĄDA WSPANIALE... PRAKTYKA WSZYSTKO WERYFIKUJE ...

 

Paweł Szymkowiak:

W sobotnie wczesne przedpołudnie wybraliśmy się niewielką grupą na wycieczkę biegową, której trasa wyznaczona była szlakiem dawnych umocnień i obiektów strategiczno – militarnych Malborka. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był Maciej Franek Frankiewicz zainspirowany przewodnikiem pt. „Twierdza Malbork”, który jest bardzo ciekawą publikacją z serii Fortyfikacje Pomorza Nadwiślańskiego. Chociaż dobrze wiedziałem o istnieniu tej publikacji, jeszcze kilka minut przed biegiem do głowy by mi nie przyszło, że wokół Malborka znajdują się pozostałości jeszcze sprzed I wojny światowej. Więc ruszyliśmy w pięknych, (choć zimnych) okolicznościach przyrody w trasę skrupulatnie wyznaczoną w przeciągu ostatnich kilku tygodni przez ekipę złożoną z pomysłodawcy "Franka", Arka, Kamili oraz przypadkowo (z łapanki) Krzyśka i mnie. Termin i formuła biegu wstrzeliły się doskonale w mój plan treningowy. Krótka pogawędka pod kasami Muzeum Zamkowego, wręczenie pakietów startowych w postaci pamiątkowych numerów startowych z mapką i można było ruszyć z kopyta.

Frankiewicz Maciej:

Od jakiegoś czasu staram łączyć trening ze zwiedzaniem okolicy. Lubię biegać w terenie, często tam gdzie nie zapuszcza się "miejski biegacz". W ubiegłym roku kreśliłem już pierwsze plany zorganizowania biegu wokół Malborka, w tym udało się go zrealizować, co prawda nie do końca tak jak zaplanowałem, ale podwaliny zostały już położone. Pierwotna wersja biegu w ogóle nie miała podłoża historycznego, dopiero podczas wstępnego rekonesansu z Arkiem mającego na celu wytyczenie trasy przypomniałem sobie o istniejących na naszym terenie "bunkrach". Wtedy jeszcze nie wiedziałem o wielkości Twierdzy. Dopiero wspomniana przez Pawła publikacja wyznaczyła kierunek i cel całej wycieczki biegowej. Planowanie trwało blisko miesiąc, wspólne biegi z Arkiem, Kamilą Pawłem i Krzysztofem pokazały, że w szlaku Twierdzy Malbork jest naprawdę potężny potencjał. Od planów przeszliśmy do realizacji. Mając na uwadze, że nie będzie to masowa impreza przygotowałem pamiątkowe pakiety startowe dla uczestników: historyczna mapa twierdzy, kilka naklejek nawiązujących do militarnego charakteru biegu. Skromny, fajny gadżet by zapamiętać to wydarzenie. Punktualnie o 10:00 ruszyliśmy na trasę ....

 

Paweł Szymkowiak:

W kameralnym składzie gawędząc o różnych sprawach po przebieżce wokół zamku i dalej na Wielbark wzdłuż Nogatu dotarliśmy do pierwszych schronów usytuowanych w lasku wielbarskim. Teren do biegania jest tam bardzo ciekawy, myślę, że zadowoli nawet wymagających „crossowych” biegaczy, w pewnym momencie padło nawet stwierdzenie, że jest to nasza "mała Bażantarnia". Było trochę po szlaku, trochę na azymut, po rowie przeciwpancernym, ale głównym punktem była eksploracja schronów, magazynów i innych pozostałości po infrastrukturze obronnej Malborka.

 

Frankiewicz Maciej:

Pierwszym obiektem, do którego mieliśmy dotrzeć były ruiny schronu obserwacyjnego, niestety pogubiliśmy się w gąszczu. Ekspertem od azymutów i jedyną osoba z naszego teamu znającą lokalizacje schronu był Arek, którego niestety przeziębienie wykluczyło z biegu. Szukając ruin bunkra trafiliśmy do reliktu rowu przeciwpancernego, przedzierając się poprzez zarośla na dnie natrafiliśmy na kilka ciekawych eksponatów ....o tym znalezisku obszernie na końcu artykułu jeszcze wspomnę. Dalsza droga zaprowadziła nas do pierwszego z większych schronów piechoty. "Pink Floyd" to lokalna nazwa, schron widać jest często odwiedzany przez młodzież, co widać po resztkach ognisk oraz napisach wewnątrz i na zewnątrz. Kierując się szczytem skarpy nad doliną Nogatu dotarliśmy do drugiej, dzikiej części lasu Wielbarskiego

Paweł Szymkowiak:

Żeby dokładnie zwiedzić te obiekty trzeba poświęcić naprawdę kilka ładnych godzin. W zamyśle impreza była podzielona na trzy części, na każdą z nich mięliśmy określoną jednostkę czasu. Niestety już na pierwszym etapie byliśmy 45 minut do tyłu i czas nas zaczął gonić (żeby nie napisać, że żony:)).

 

Frankiewicz Maciej:

Faktycznie, czas szybko uciekał, kilometry również. Udało nam się dotrzeć do wszystkich wartych zobaczenia obiektów. Na etapie w lesie Wielbark usytuowano dwa schrony piechoty, dwa forty i dwie baterie artylerii. Z nazwą jednej z nich wiąże się ciekawa historia. Otóż nieopodal baterii nr 1 odkryto w XIX w. pogański cmentarz gdzie od II w.p.n.e po IV w.n.e. prowadzono pochówki ciałopalne i szkieletowe tzw. kultury oksywskiej i wielbarskiej, które są wiązane z ludami germańskimi a przede wszystkim z Gotami. Regularne wykopaliska prowadzili niemieccy archeolodzy od 1929 roku. Cmentarzysko nazywano wówczas "Grabstatten heidnischer Preussen", baterię artylerii położoną przy cmentarzysku nazwano, zatem "Batterie Heidnische Preussen co w wolnym tłumaczeniu znaczy Bateria Pogańskie Prusy.

Drugim ciekawym i nietypowym obiektem jest fort nr 2 położony przy betonowej drodze rokadowej. Otóż do lat 90 był on zapasowym stanowiskiem dowodzenia 4 Dywizji Lotnictwa Myśliwskiego oraz zapasowym garnizonowym węzłem łączności. Schron rozbudowano i dostosowano do wymogów wojska polskiego. Doprowadzono energię do urządzeń łączności, dobudowano pomieszczenia dla załogi i oficerów, były nawet wykafelkowane łazienki. Dziś opuszczony, splądrowany przez "złomiarzy" i zdewastowany.

Las na Wielbarku na niewielkim obszarze kryje naprawdę sporo ciekawych zabytków położonych w zróżnicowanym terenie. Niejednokrotnie wrócimy jeszcze w te rejony podczas wycieczek biegowych. Ten odcinek to typowy trail leśny, sporo krętych ścieżek, biegania z góry i pod górę, w trawie i krzakach. Odcinek niezwykle malowniczy, biegnąc szczytem skarpy mijamy sporo wąwozów i jarów, przedzieramy się prze powalone drzewa i zarośla. Na końcu ścieżki jest punkt widokowy z niesamowitą panoramą rzeki wraz z otaczającymi ją polami. Przy dobrej widoczności można dostrzec nawet odległy Tczew.

 

Paweł Szymkowiak:

Z lasu wybiegliśmy około godziny 13 w kierunku Nowej Wsi Malborskiej. Kilka kilometrów po poligonie z wizytą na strzelnicy oraz w kilku obiektach fortyfikacji i wylądowaliśmy na Nowej Wsi, gdzie po ok. 24 km biegu przeplatanego obszerną relacją fotograficzną, dużą dawką dobrego humoru i przedzieraniem się przez pokrzywy i kłujące krzaczory, postanowiliśmy zakończyć wycieczkę.

 

Frankiewicz Maciej:

Ze swojej strony tylko dodam, że etap Poligon - Nowa Wieś to przede wszystkim zmiana terenu biegowego. Wyszliśmy z lasu bezpośrednio na pola okalające miasto, sporo pagórków i mnóstwo fajnych widoków. Niby teren Żuław jest płaski są jednak miejsca, które bynajmniej przeczą temu stwierdzeniu. Co do zabytków Twierdzy. Na drodze mieliśmy okazje do zwiedzenia schronu piechoty I2, pozostałości okopów z czasów II wojny światowej leżących w bezpośrednim otoczeniu schronu, dawną strzelnicę wojskową, schron dział tradytorowych Ze oraz forty nr 3a, 3b i 4a przy drodze rokadowej na terenie byłego poligonu wojska polskiego. Forty zachowane w dobrej formie, jeden z nich wcześniej wykorzystywany przez WP nawet wewnątrz został odmalowany.

Co mnie zraziło na tym etapie to syf pozostawiony przez ludzi, totalne śmietnisko na obrzeżach drogi i w lesie. Okoliczni mieszkańcy zrobili jedno wielkie dzikie wysypisko, które nie jest sprzątnięte od wielu lat, do kogo należy ten teren i kto odpowiada za porządek w tym miejscu nie jestem w stanie określić, ale widok jest przykry, szczególnie, że trasa ta mogłaby być doskonałym miejscem do wycieczek rowerowych pieszych i biegowych.

W sąsiedztwie torów zahaczyliśmy o jeszcze jedną fortyfikacje strzegąca "żelaznej drogi" na Grudziądz. Fort 4b dodatkowo wyposażony w stanowiska mobilnych 53 mm dział Fahrpanzer był jednym z trzech w Twierdzy Malbork gdzie taki wzmocnienie występowało, stanowiska na wieżyczki do dzisiejszego dnia są zachowane w dobrym stanie. Dalej torami w kierunku dwóch wiaduktów, starego i nowego. Ostatnim punktem dzisiejszego dnia była wizyta w forcie 5a i 5b. Ten pierwszy oddalony od uczęszczanych dróg i schowany w gęstym zagajniku jak się okazało był najmniej splądrowany. Sporo elementów wyposażenia zostało na miejscu. Na skróty polem dotarliśmy do kolejnej atrakcji. Fort 5b oczyszczony z zarośli i drzew samosiejek ukazał całość fortyfikacji włącznie z wałami i ziemnymi zabezpieczeniami. Tutaj było widać jak na dłoni ogrom całej konstrukcji. Tuz obok Fortu znajduje się również nietypowy schron dział tradytorowych Zd z boczna wartownią. Nieopodal asfaltowej drogi na Dzierzgoń znajdują się ruiny kolejnego schronu piechoty. Schron został wysadzony po II wojnie światowej, zachowała sie tylko latryna z okienkami strzelniczymi. Skręcając do miasta i biegnąc poboczem dotarliśmy do przydrożnej kapliczki na Nowej Wsi. Tam już czekała na nas Olga w WV... Tam też zakończyliśmy swoją przygodę biegową ... :)  

Paweł Szymkowiak:

Ostatni etap w kierunku dzielnicy Piaski oraz śluzy Rakowiec postanowiliśmy odłożyć na późniejszy termin. Historia staje się bardzo ciekawa, gdy się jej dotknie, nie tylko na papierze, w książkach, ale staje się żywa poprzez to, co nam pozostawia do obejrzenia. Pomimo tego, że teren można zwiedzić na własnych nogach i na pewno przeczesało go wzdłuż i wszerz setki ludzi, pozostawia on jeszcze do dziś nieodkryte tajemnice. Po 70 latach od zakończenia wojny przy zwiedzaniu takich terenów należy zachowywać rozwagę i mieć oczy szeroko otwarte.

 

Frankiewicz Maciej:

Bieg po Twierdzy Malbork będzie kontynuowany. Wiosną, kiedy zrobi się już w miarę ciepło planujemy bieg powtórzyć. Do tego czasu będziemy przygotowywać trasę i dopieszczać plan na tą imprezę tak by nie błądzić niepotrzebnie i zwiedzić wszystko to, co jest warte uwagi. Twierdza to naprawdę kawał porządnej historii i kilometrów, które można przebiec w fajnej atmosferze.

!!!! OSTRZEŻENIE !!!!

Wcześniej wspominałem, że znaleźliśmy podczas wycieczki ciekawe obiekty. Otóż te artefakty z czasów II wojny światowej okazały sie pociskami artyleryjskimi. Leżały sobie w rowie ładnie poukładane tak jak je pozostawili poprzedni właściciele. Tak blisko ścieżek biegowych leży jeszcze mnóstwo śmiercionośnego żelastwa, normalnie strach biegać po za wydeptanymi szlakami. Znalezisko zostało sfotografowane a informacja o położeniu przekazana policji. Po zgłoszeniu i oględzinach miejsca funkcjonariusze znaleźli jeszcze jeden pocisk zanim przyjechał patrol saperski. Las na Wielbarku kryje wiele tajemnic z czasów wojny i strach pomyśleć ile jeszcze takich niebezpiecznych pamiątek tam się znajduje. Uważajcie, zatem gdzie biegacie, patrzcie pod nogi i o każdym takim śmiercionośnym znalezisku informujcie policję.

 

 

ZAPRASZAMY DO GALERII FOTO 

INFO - Pliki Cookies

UWAGA! Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem