foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

Pomysł na tego typu "event" zrodził się w mojej głowie zaraz po ukończeniu Biegu Rzeźnika, to tam pierwszy raz w życiu miałem okazję biegać w całkowitej ciemności. Start z Komańczy o 04:00 rano, setki ludzi w błyszczącym, świetlistym korowodzie, otulająca szczelnie z każdej strony noc i cisza. Uśpiony świat przecinał tylko odgłos kroków i przyśpieszonych oddechów zawodników. Niesamowite uczucie, gdy biegniesz a przed tobą widać tylko najbliższe 3 - 4 metry trasy... lub rozświetlone odblaski towarzysza z przodu... Chęć powrotu do atmosfery tamtych chwil spowodowała, że zacząłem intensywnie pracować nad zorganizowaniem nocnej terenowej wyprawy w Malborku.

 

Mimo że w mieście nie ma żadnych górek ani choćby wzniesień, które by urozmaiciły przeprawę, udało mi się wytyczyć dosyć ciekawą i w miarę wymagającą trasę, po obrzeżach Malborka, polami, na terenie byłego poligonu i lasu na Wielbarku.

Zabawę rozpoczęliśmy tuż po 23: 00 w sobotę. Start spod pomnika Króla Jagiellończyka. Początkowo obawiałem się o frekwencje, ponieważ ten trail nie był mocno reklamowany w mediach a grono malborskich biegaczy, aż tak liczne nie jest by nocą trening po wertepach na dystansie ponad półmaratonu uprawiać. Moje obawy okazały się jednak przedwczesne, ponieważ pod pomnikiem zebrała się całkiem spora 10 osobowa grupa. Ekipa "Beztlenowych", GM i kilku niezrzeszonych stanowiła mocny biegowy zespół.

Początek bardzo prosty i komfortowy wzdłuż Nogatu, nową ścieżką aż do amfiteatru, potem tylko asfaltem przez Piaski gdzie przygarnęliśmy jeszcze jednego "nocnego biegacza" i tuż za ciepłownią miejską w pole gdzie miał początek typowy szutrowy trail.... WRÓĆ!!!! MOMENT!!!... :)

Imprezy organizowane przez Grupę Malbork maja to do siebie, że nieoczekiwane zdarzenia zawsze muszą mieć miejsce!!!.... Pierwsze z nich nastąpiło praktycznie na samym początku. Odbierając Arka w punkcie na ul. Zielenieckiej dostałem info ... "(...)Salomon na Lotosie, na weselu foty robi... Mówił, że mamy wpaść jak będziemy w pobliżu"... Takiej okazji nie mogliśmy przepuścić, bo i dobrego fotografa o tej porze nigdzie byśmy nie spotkali... A i pamiątka z wypadu by się przydała.....:)

Na miejscu okazało się, że nie tylko nasz grupowy fotograf był zainteresowany biegiem... Również Młodą Parę zaintrygowała liczna grupa dziwnie wyglądających ludzi z latarkami na głowie. Skoro Młodzi zapragnęli dodatkowej sesji foto, nie mogliśmy odmówić.... I tak znaleźliśmy się wszyscy na sali weselnej ku zdziwieniu zgromadzonych gości... Niesamowita pamiątka dla Młodych i dla nas :)

Pożegnawszy się z weselnikami dalej towarzyszyły nam już tylko polne drogi i noc. Ostatni fragment asfaltu i światło latarni zostawiliśmy za sobą. Odcinek miedzy dzielnicą Piaski a Wielbarkiem udało nam się przebiec praktycznie bez żadnych problemów. Tylko dwa razy na chwilę zgubiliśmy trasę po zastosowaniu słynnych skrótów i azymutów Arka. Kilka razy uczestnicy z przodu urwali się grupie i potem musieli nas gonić, bo skręcili nie w ta ścieżkę, co trzeba.

Ten odcinek polno - poligonowy podobał mi się najbardziej. Szutrowa droga, sporo wzniesień i wszechotaczająca ciemność i cisza. Trawa pokryta nocna rosą w świetle latarek wyglądała jak oszroniona, powietrze rześkie i chłodne, bezwietrznie, idealne warunki biegowe. Jedynie, czego brakowało to księżyca w pełni.

Nieopodal wyrobiska piasku dołączyła do naszej wesołej gromady Barbara na swoim słynnym rowerze. Dzielna dziewczyna od samego rana na nogach, w tym dniu ukończyła bieg "Wyzwanie Orła" w Gdańsku, odbębniła drugą zmianę w pracy, a ok 12: 30 zameldowała się na punkcie Wielbark i towarzyszyła nam aż do końca imprezy.

Ostatnim etapem wyprawy było pokonanie leśnej drogi na Wielbarku oraz odcinka od śluzy wzdłuż Nogatu aż do zamku krzyżackiego. W lesie spotkaliśmy sporo zwierząt, które podpatrywały nasz bieg z zarośli, obecność tych stworzeń zdradzały świecące ślepia. Bardzo fajny widok tych wszystkich oczu czających się gdzieś tam w krzakach, co chwilę w innym miejscu. Niesamowite ile dzikich stworzeń mieszka tak blisko ludzi pozostając niezauważalnymi w ciągu dnia.

Zakończenie biegu to płaski fragment pieszo-rowerowej ścieżki nad Nogatem. Fragment prosty technicznie w sam raz na finisz eskapady, tu już można było puścić się szybszym tempem i rozruszać nogi po "szutrowych górkach". Bulwarem dotarliśmy do Zamku i do punktu gdzie zaczęliśmy zabawę przy pomniku. Na mecie zameldowaliśmy sie około godziny 01: 30 w niedzielę... Czyli o 30 minut za późno by skosztować zestawu z MakDonalda ..:) ..Ten element następnym razem będzie trzeba poprawić... Albo startujemy wcześniej albo szybciej biegniemy..:)

Można śmiało powiedzieć, że nocna trailowa impreza sie udała. Atrakcje na trasie były. Frekwencja i pogoda dopisała Wszyscy dotarli bez żadnych problemów. Profil i długość trasy dobrana idealnie do rozbiegania, ani za długa ani za krótka. W sierpniu robimy powtórkę tak, że szykujcie buty i latarki......

"NOCNY TRAIL GM 2015 REAKTYWACJA " już niebawem w naszym mieście!!!!

MACIEJ "FRANEK" FRANKIEWICZ

INFO - Pliki Cookies

UWAGA! Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem