foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

SKYWAYRUN GDAŃSK AIRPORT 2018 już za nami. Moc wrażeń, pozytywnych emocji i mnóstwo "życiówek". To naprawdę była impreza wysokich lotów! Dałyśmy radę! W nocy z 9 na 10 czerwca 2018 roku, z soboty na niedzielę, na terenie Portu Lotniczego w Gdańsku-Rębiechowie odbyła się pierwsza w Trójmieście edycja Skywayrun. Impreza spotkała się z ogromnym zainteresowaniem ze strony miłośników aktywności na świeżym powietrzu. Lista startowa na 2 tys. osób zapełniła się błyskawicznie. Wśród nich znalazła się również dwuosobowa reprezentacja Klubu Biegacza Grupa Malbork....

 Agnieszce udało się zapisać na zawody i uzyskać pakiet startowy w normalnym trybie. Ja natomiast wygrałam pakiet w super strasznym konkursie, organizowanym przez ekipę Run Or Death, który podobno wart był „miliony”. Zadanie polegało na napisaniu najstraszniejszej historii, jaka przytrafiła się podczas biegania. Na ogłoszenie wyników czekałam z niecierpliwością. Kiedy przeczytałam informację: „Kochani, dziękujemy wszystkim za Wasze STRASZNE historie biegowe. Niestety musieliśmy wybrać tylko jedną z wielu... Konkurs rozstrzygnięty! Pakiet startowy na SKYWAYRUN GDAŃSK AIRPORT wygrała Kosia Kosianosia.” Cieszyłam się jak małe dziecko. Tupotałam nóżkami i krzyczałam z radości. Kiedy pierwsze emocje opadły, podzieliłam się szczęśliwą wiadomością z bliskimi mi osobami. Cieszyli się ze mną.

Z wielkim entuzjazmem wyczekiwaliśmy dzień zawodów.  9 czerwca 2018 roku o godzinie 20.00 wyruszyłyśmy z przyjaciółmi: Martyną Rodacką – Wisniewską i Krzysztofem Wąsikiem do Gdańska. Pogoda była śliczna. Mimo wieczorowej pory było gorąco, duszno. Zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej zakupić paliwo do samochodu i "izo" ...dla nas. Podczas wesołej rozmowy wypiliśmy „izotoniki" i w radosnym nastroju przyjechaliśmy, żeby wziąć udział w Skywayrun.

 Skywayrun to ogólnopolski cykl biegów, które odbywają się w niedostępnych, na co dzień miejscach - na płytach lotnisk. Zawody zawsze odbywają się pod osłoną nocy, a na czas ich trwania ruch samolotów jest całkowicie wstrzymany. Przed biegiem wszyscy uczestnicy musieli przejść odprawę, podobnie jak przed wylotem. Kontrola została sprawnie przeprowadzona, gdyż już w trakcie zapisów biegacze zostali podzieleni na cztery grupy, a każda z nich musiała stawić się na lotniskowych bramkach w innym czasie. Ja z Agą miałyśmy odprawę od g.22.30 do 23.00. Nasi przyjaciele później, ale przy naszym szczęściu udało nam się wszystkim razem przejść odprawę. Zgodnie z planem, bieg miał rozpocząć się punktualnie o godz. 01:00. Jednak ze względu na dwa opóźnione loty (jeden z Kolonii, drugi z Londynu) rozpoczął się on z ok. 40 -minutowym opóźnieniem.

 Nasz wspaniała ekipa nie nudziła się jednak. Wypiliśmy pyszną kawę latte, dokonaliśmy zakupów oraz graliśmy w karty, które kupił Krzysztof. Przy grze w Tysiąca i Makao szybko minął nam czas oczekiwania na bieg. Zrobiliśmy jeszcze przed startem rozgrzewkę, bawiąc się w tradycyjnego "Berka". Następnie w takich samych koszulkach, które każdy uczestnik musiał ubrać, udaliśmy się na płytę lotniska. Tam czekała nas krótka grupowa rozgrzewka.

Strzał z pistoletu startowego - a właściwie wystrzelenie w niebo czerwonej racy było sygnałem startu. Mieliśmy pokonać trasę o długości 5 km. Organizatorzy zadbali nie tylko o jej odpowiednie oświetlenie, ale również nadanie jej widowiskowej oprawy. Biegacze najpierw poruszali się po pasie kołowania, a następnie po pasie startowym. Po drodze mijali wszystkie samoloty ustawione na lotnisku, które zostały specjalnie podświetlone. Trasę wyznaczały im światła, które biegną wzdłuż wspomnianych wcześniej pasów. Natomiast skrajne odcinki trasy zostały wyznaczone przez dwa, ustawione w odpowiednich miejscach samoloty. Przeżycie było niesamowite. Atmosfera super. Cudowni ludzie. Uśmiech na twarzach. Radość z biegu. Każdy z nas zrobił "życiówkę". Aga przebiegła w ciągu 25 minut, ja w 30. Podczas trasy towarzyszyła mi sympatyczna Iwona Rucińska.

Powróciliśmy do domów z bardzo pozytywnymi wrażeniami. To był wspaniały bieg z cudownymi ludźmi w niezapomnianym miejscu. W drodze powrotnej delektowaliśmy się przekąskami, które przygotowałam na ten dzień (a raczej noc) oraz pysznym napojem bogów, o który zadbał Krzysztof. Nasza ekipa była cała "hepi" Mega noc! Endorfiny szalały!

- MONIKA KOSIANOWSKA -
foto do artykułu pobrane z: www organizatora SKYWAYRUN