KLUB BIEGACZA GRUPA MALBORK - I BIEG WOŚP POLICZ SIĘ Z CUKRZYCĄ - MALBORK - 13.01.2018

foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

Mimo że od imprezy minęło już trochę czasu myślę, że warto wspomnieć o tym wydarzeniu. Warto, bo był to historyczny, pierwszy bieg WOŚP w Malborku.  Tym razem nie będzie to typowa relacja z zawodów jak to zwykle bywało. Nie będzie opisu z pozycji zawodnika, uczestnika imprezy, kibica. Słów kilka jak to od zaplecza się dzieje. Jest ciekawie i równie emocjonująco. Też gonimy czas, też jest stres, żeby bez problemów dotrwać do finiszu i żeby wszystko "zatrybiło" jak należy, jest ciężka praca i radość jak wszystko się uda ... takie dylematy organizatora :)   No to, zaczynamy.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy po raz kolejny zagrała w Malborku, był to 26 ogólnopolski finał. W tym roku Grupa Malbork miała okazję wspomóc 1 Malborski Bieg Policz się z Cukrzycą zarówno, jako zawodnicy aktywnie biorący udział w biegu jak i współorganizatorzy wydarzenia. Ekipa organizacyjna w składzie: sztab WOŚP pod przewodnictwem Marty Wróblewskiej, drużyna wolontariuszy dowodzonych przez Magdalenę Adamską oraz my, "starzy wyjadacze" Marcin Waniewski (Waniewski Coaching) i Maciej Frankiewicz (Grupa Malbork) jako wsparcie merytoryczne i techniczne. Obsługą biura zawodów zajęły się dziewczyny z GM: Agata Barnaś, Agnieszka Masys, Barbara Sosna a Tomasz Rychlewski z RyGO przygotował profesjonalny pomiar czasu, rozgrzewkę zawodników przed biegiem poprowadziła Ania Kosińska. Przez cały czas trwania imprezy dzielnie wpierał nas Burmistrz Malborka Marek Charzewski.

Bieg w zamierzeniach sztabu WOŚP miał być rekreacyjny. Pierwsze przymiarki organizacyjne wskazywały na pełen "spontan" i luz, bez pomiaru czasu, bez nagród dla zwycięzców, przewidywaliśmy frekwencje w granicach 80 biegaczy. W miarę jak rozkręcaliśmy się w przygotowaniach nasze założenia po kolei rozpadały się jak domek z kart. Tomek Rychlewski reprezentujący firmę RyGO po Biegu Sylwestrowym zaproponował obsługę pomiaru czasu, w sobotę u nas, a w niedziele mierzył bieg WOŚP w Jegłowniku.  Skoro pojawił się profesjonalny pomiar to i znalazły się nagrody od sponsorów dla zawodników, zarówno dla tych pierwszych (nagrodziliśmy pierwsze trójki OPEN kobiet i mężczyzn) jak i reszty biegaczy, którzy szczęścia mogli doświadczyć w dwóch loteriach. Również frekwencja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Dzień przed zawodami jak zamykaliśmy zapisy na internetowej liście startowej mieliśmy blisko 150 zawodników. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że 13 stycznia 2018 odbędą się w Malborku naprawdę spore zawody... Brakowało nam do szczęścia tylko dobrej pogody. Nic bardziej mylnego .....

Nawet przy takiej kameralnej imprezie jak nasza działają Prawa Murphy'iego, a więc "Jeśli coś może pójść źle, to pójdzie"...  Już samego rana wpadło nam kilka niespodzianek. Pierwsza ujawniła się w trakcie jazdy ze sprzętem na teren ośrodka gdzie mieliśmy usytuowane Biuro Zawodów. Ulica Parkowa będąca główną drogą dojazdową na zawody na wysokości budowy hotelu vis a vis parku linowego została zablokowana. Najprawdopodobniej w wyniku awarii przy budowie wyłączono z ruchu ten odcinek ulicy w piątek. Na godzinę przed uruchomieniem biura musieliśmy przeprowadzić szybką kampanię informacyjną w internecie o objazdach i blokadzie trasy. Chyba się udało, bo wszyscy zdążyli na start i dotarli bez problemu.

Po ugaszeniu pierwszego "pożaru" wybuchł kolejny, o wiele poważniejszy... Awaria zasilania !!!  Okazało się, że w naszej altanie, w której przygotowaliśmy biuro zawodów & catering nie ma prądu. Oświetlenie działa, ale nasze warniki nie grzeją wody, ewidentna awaria instalacji zasilającej gniazda. Szybka akcja. Rozwinęliśmy dostępne przedłużacze i wpięliśmy się w gniazda przy scenie. Warniki nadal zimne... co jest? Nie ma napięcia przy scenie? Niedobrze ... Analiza problemu w rozdzielni głównej i okazało się, że "wywala" zabezpieczenie różnicowo-prądowe. Czas goni nieubłaganie, powoli zjeżdżają się zawodnicy, biuro już działa pełną parą a my "nadal w lesie". Nie mamy energii ani w altance, ani na scenie... Co gorsze nie mamy jak zasilić urządzeń do pomiaru czasu. Szukamy rozwiązań alternatywnych, rozciągamy po raz kolejny przedłużacze i podpinamy się do sieci ośrodka w szatni. Pomysł dobry, udało się, mamy zasilanie. Warniki działają, scena działa, teraz podłączamy pomiar ...... i w tym momencie wywala nam zabezpieczenie w szatni, przeciążenie, za dużo urządzeń na jednej fazie. Nie jesteśmy w stanie utrzymać ciągłości zasilania z tak niskiego zabezpieczenia. Sytuacja staje się powoli dramatyczna. Moglibyśmy podłączyć się pod ośrodek, ale co jak i tam padnie bezpiecznik. Hotel straci zasilanie. Po raz kolejny burza mózgów i szukamy zapasowego źródła zasilania, w grę wchodzi mały agregat prądotwórczy. Jest już grubo po 10:00, do oficjalnego rozpoczęcia pozostało niewiele czasu. Dziewczyny gotują wodę w hotelu i z warnikami biegają po placu. Nieciekawie to wygląda. W międzyczasie, kiedy telefonicznie szukamy po znajomych agregatu udaje nam się wyizolować w rozdzielni dwa działające obwody (awaria była tylko na instalacji zasilającej wiatę). Co prawda nie mamy też zasilania sceny, ale okazuje się, że mamy napięcie na słupkach camperowych oddalonych o jakieś 30m. Po raz trzeci (ale to już biegiem) śmigamy z przedłużaczami i podpinamy w ekspresowym tempie cały sprzęt, tym razem wszystko gra jak należy. Mamy energie i na scenie i w altance i na punkcie pomiarowym. Kolejny kryzys rozwiązany.... a jeszcze kilka dni wcześniej Wania pytał ... - macie agregat w razie awarii zasilania? Po co... przecież tam zawsze był prąd !!! ... Prorok jaki czy co??? ... a może pechowy Jonasz :D

Prąd już mamy, no to lecimy dalej z historią biegu ... Punkt 10:30 możemy rozpocząć planowaną loterię pomarańczowych koszulek WOŚP ....  Możemy, ale jest jedno małe, ale....  Biuro Zawodów ciągle pracuje, kolejka uczestników wychodzi poza altankę ... Naliczyliśmy, ponad 20 osób które nie odebrały pakietów i czipów. Niestety, mimo wielokrotnie powtarzanej informacji na FB i próśb by odbiór pakietu nie zostawiać na ostatnią chwilę, że biuro tylko do 10:30 otwarte, że regulamin, że program minutowy itp itd ...spora cześć zawodników tradycyjnie stawiła się na tzw" za pięć dwunasta". No cóż, musieliśmy na szybko przygotować korektę czasową i przesunąć godzinę startu tak by wszyscy mogli się zapisać i odebrać pakiet. W tym dniu najważniejsza była zbiórka na WOŚP wiec pewne zmiany w regulaminie i programie mogliśmy wprowadzić. Dobrze, że cały czas w altance paliło się ognisko i można było wypić gorącą herbatę, bowiem w tym dniu całkiem mroźno było, mroźno, ale słonecznie. 

Loteria odbyła się już bez zakłóceń, myśleliśmy, że potrwa dłużej, ale uwinęliśmy się bardzo sprawnie. Piękne WOŚPowe pomarańczowe koszulki powędrowały do szczęśliwców. To był pierwsza z dwóch zaplanowanych na ten dzień loterii.  Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne, pamiątkowe zdjęcie ... i rozpoczęliśmy kolejny etap naszej imprezy.... Czyli rozgrzewka. 

Przed biegiem najważniejsza czynność, jaką powinien wykonać zawodnik to dobre rozgrzanie organizmu tak by wszedł na obroty. Prawidłowa rozgrzewka chroni nas też przed wyłapaniem kontuzji podczas biegu. Najfajniejsze rozgrzewki są przy muzyce, wraz z innymi uczestnikami zawodów. Razem, na placu. W tym dniu rozgrzewką miała poprowadzić Ania Kosińska, współpracowała ona z nami przy wielu imprezach sportowych. 

No dobra ... ale gdzie jest Ania????

Na szczęście zdążyła... "na styk" można powiedzieć. Mimo że mięliśmy kilkunasto minutową obsuwę ze wzgl. na późniejsze zamkniecie biura, szybka koteria pozwoliła nam na wygospodarowanie dodatkowego czasu na rozgrzewkę. Ania jak już podłączyła sprzęt ostro się wzięła do pracy. Towarzystwo zgromadzone na placu rozgrzała perfekcyjnie. Ponad 10 minut wystarczyłoby każdy, kto uczestniczył w ćwiczeniach mógł spokojnie stanąć na linii startu. 

Punkt 12:00 ruszyliśmy, zgodnie z planem. Zawodnicy mieli do pokonania dwie pętle po alejkach w Parku, nad Nogatem oraz po chodniku ul. Sportowej. Łączny dystans to około 5 kilometrów. Trasa bardzo fajna, płaska bez wymagających podbiegów i szybka. Bieg od samego początku miał być na luzie, liczyła się przede wszystkim dobra zabawa a nie zwycięstwo za wszelką cenę. Nie oznaczało to, że zawodnicy truchtali sobie wolniutko. Każdy biegł na miarę swoich możliwości, jedni szybko inni wolniej. Tradycyjnie nie obyło się bez małej wpadki na starcie. Czołówka chyba się zagadała a może zapomnieli że trasa prowadziła w dół na przystań i pobiegli sobie w lewo ... Kilkunastu zawodników poleciało za nimi. Dobrze, że szybko się zorientowali i wrócili na dobry kurs. Dwie pętle najszybciej pokonali Marcin Tur i Bartosz Mazerski, wbiegli razem na metę trzymając się za ręce.

Powoli kolejni zawodnicy kończyli swój bieg, wszyscy z uśmiechem i radością na twarzy wspierani głośnym dopingiem i komentarzem przez Marcina Waniewskiego. Dystans biegu bardzo uniwersalny zarówno dla początkujących biegaczy jak i doświadczonych zawodników, praktycznie każdy, kto aktywnie uprawia jakiś sport jest w stanie pokonać ta odległość. W sumie zawody ukończyło 122 zawodników. Na mecie czekał na każdego zawodnika unikatowy, pamiątkowy medal. Wręczaniem zajął się Burmistrz Malborka Marek Charzewski.  

Po biegu każdy z uczestników mógł uzupełnić kalorie. Dzięki wsparciu Piekarni Koszykowej mieliśmy przygotowane bardzo pyszne ciasto. Przy rozpalonym ognisku można było posiedzieć i odpocząć, ogrzać się, Dostępna była również kawa i herbata do oporu... Warniki grzały aż miło mimo niedawnych problemów, nic nie wywaliło do końca imprezy.Na koniec przygotowaliśmy drugą loterię fantową dla uczestników naszego biegu. Mieliśmy sporo różnych ciekawych nagród przygotowanych przez sponsorów. Okazało się, że w tej loterii nie było pustych losów... Każdy, kto został z nami do końca imprezy wygrał jakiś fant. To jest dopiero szczęśliwa loteria.

Jako podsumowanie mogę w 100% potwierdzić, że impreza się udała, mimo wszystkich niespodzianek, jakie nas spotkały w tym dniu. Było trochę stresu jak to bywa podczas organizacji, gdy coś zawodzi, siła wyższa. Mimo wszystko udało nam się to ogarnąć i naprawić. Grunt to dobry zespół i opanowanie. O sukcesie naszego debiutanckiego biegu może świadczyć duża ilość pozytywnych komentarzy, jakie mieliśmy okazje usłyszeć od uczestników. Super klimat podczas zawodów, niesamowita liczba uczestników, wspaniałych biegaczy z Malborka i z okolicznych miejscowości. Dziękujemy z całego serca za przybycie i wzięcie udziału w tym biegowym święcie radości. Również zbiórka funduszy na rzecz WOŚP która była naszym celem głównym się udała, nasza cegiełka, nasz wkład zarówno organizatorów, biegaczy i kibiców, sponsorów pozwolił na osiągniecie rekordu. Malborski Sztab WOŚP podczas tegorocznego finału pobił ubiegłoroczny rekord. W ciągu trzech dni zebrał ponad 87000 (raport ze zbiórki) To ważne, że ludzie potrafią się zjednoczyć i wesprzeć w szczytnym celu całą akcję.  Mimo że był to mroźny dzień atmosfera była naprawdę gorąca. W przyszłym roku powtórka, robimy kolejną edycję Biegu WOŚP w Malborku.

A zatem Marta, Magda, Wania, Tomek, Kosa, wolontariusze i ekipo GM ... z rok wracamy i robimy jeszcze większą WOŚPową zadymę :)

Pozdro i SIEMA :)

-FRANEK -

... w artykule wykorzystano zdjęcia autorstwa: Nowy Portal (Jacek Skrobisz), WOŚP Malbork, Dzierzgoń Team, Malbork Nasze Miasto, Malbork1.pl, tam tez znajdują się pełne galerie foto z imprezy, serdecznie zapraszamy do oglądania.